Człowiek w dziczy (1971)

Mam szczerą i uzasadnioną nadzieję, że ten film doczeka się kolejnej fali zainteresowania w tym roku, dzięki czemu nowi widzowie będą mogli odkryć wcześniejszą wersję opowieści pokazanej na nowo w cieszącej się sporym uznaniem Zjawie z Leonardo DiCaprio. Mnie samą dopiero tegoroczny oskarowy pewniak zachęcił do obejrzenia tej dość oryginalnej produkcji z 1971 roku. Spodziewałam się nieco nudnego westernu, a zobaczyłam naprawdę wciągający film przygodowy, w którym nie tylko ludzkie charaktery, ale też przyroda, zostały bardzo nietypowo uchwycone. Naprawdę nie warto się zniechęcać retro kolorystyką, przez którą wszystko wydaje się tu brązowo-zieloną magmą. Po kilku minutach oczy się przyzwyczajają, a po kilkunastu wprost nie można uwierzyć, że nie jest to współczesny eksperyment filmowy, jedynie stylizowany na produkcję powstałą w złotej westernowej erze Hollywood.

Polish PosterHugh Glass – mistrz survivalu

Historia pokazana w filmie jest oparta na faktach, choć momentami naprawdę trudno w to uwierzyć. Zapewniam, że jest jeszcze bardziej niesamowicie niż w Zjawie. Główny bohater, czyli grany przez Richarda Harrisa Zachary Bass, wzorowany jest na przewodniku i traperze, Hugh Glassie, który w 1823 roku naprawdę został porzucony przez swych towarzyszy w kompletnej dziczy. Jego późniejsze relacje z tego, jak udało mu się przeżyć we wręcz zabójczych warunkach, należą do prawdziwych legend Dzikiego Zachodu, a w moim odczuciu produkcja z 1971 roku daje nam możliwość pełnego zrozumienia tego, co przytrafiło się temu człowiekowi o niezwykłej woli przetrwania.

Akcja filmu rozpoczyna się w 1820 roku, kiedy to kapitan Henry (John Huston) wraz ze swą ekspedycją, przemierza indiańskie terytoria. Jest to po trochu wyprawa badawcza, ale głównie chodzi o zdobycie jak największej ilości skór i futer, a także o przetransportowanie łodzi kapitana (jedynej jaka mu została) do rzeki, którą wszyscy będą mogli odpłynąć. Przewodnikiem tej wesołej gromadki jest właśnie Zachary Bass, mężczyzna tajemniczy, o niepokojącym uroku, charyzmie i niezrównanych umiejętnościach strzeleckich. Nieszczęśliwy traf sprawił, że to właśnie on zostaje napadnięty podczas polowania przez niedźwiedzia grizzly i niemal śmiertelnie poturbowany. Spieszący się w dalszą drogę kapitan Henry zostawia konającego Bassa pod opieką dwóch ludzi, dając im rozkaz, by dobili towarzysza, jeśli do następnego dnia sam nie wyzionie ducha. Oni jednak okazali się zbyt niekompetentni nawet na to, zwyczajnie zostawiając umierającego mężczyznę na pastwę losu. Od tej pory śledzimy dwa równoległe wątki, czyli walczącego z ułomnością pokiereszowanego ciała i z dziką przyrodą Bassa, a także dręczonych wyrzutami sumienia członków ekspedycji Henry’ego. Dzielny Zachary zabiera nas także w swą przeszłość, dzięki czemu dowiadujemy się jak wyglądało jego dotychczasowe życie. Jak się można domyślać, fabuła zmierza nieuchronnie do ponownego spotkania Bassa z kapitanem, ale jego skutków naprawdę nie da się przewidzieć i na koniec jest spora niespodzianka.

Jak Hiob i Łazarz

Jeśli myśleliście, że Leo DiCaprio był niesamowity w scenie walki z niedźwiedziem, to koniecznie musicie zobaczyć jak Richard Harris (wyglądający jak młody Michael Fassbender, do tego bardziej męski niż Leo) wychodzi zwycięsko nie tylko ze starcia z grizzly, ale także z wilkami. W ogóle scena z tymi czarnymi bestiami jest niepokojąco fascynująca, gdyż widzimy jak człowiek walczy ze zwierzętami o mięso nadgryzionego już bizona. Co w tym takiego niezwykłego? Na przykład to, że ta wielka włochata krowa nadal żyje, a my obserwujemy jej przedśmiertne drgawki długo po tym, jak Bass wyrwał swój kawał świeżynki. Czegoś takiego nie zobaczymy we współczesnym kinie! I pomyśleć, że kilka scen wcześniej sam traper, który teraz wgryza się w mięso, sam był takim poranionym ochłapem porzuconym na pewną śmierć.

Zresztą, jeśli komuś można w sposób szczególny polecić Człowieka w dziczy, to zdecydowanie miłośnikom zwierząt i przyrody, i nie jest to żadna przewrotność z mojej strony. Zachary Bass zabija tylko wtedy gdy musi, a pokazanie takich zwierząt jak muły, sarny, niedźwiedź, wilki czy bizony, oddaje im utraconą w kinie godność i szacunek, no i jestem pewna, że w scenie z białym królikiem wszyscy widzowie rozpływali się i jeszcze będą się rozpływać ze wzruszenia nad szlachetnym sercem srogiego trapera.

A jeśli chodzi o samą postać Bassa, to naprawdę wolę w tej roli Harrisa niż DiCaprio. Nie chodzi może nawet o samego aktora, ale też o to, że scenarzysta zadbał, byśmy dowiedzieli się czegoś o jego przeszłości, skomplikowanej psychice przewodnika i o złożonych relacjach z kapitanem Henrym (który jest tu głównym czarnym charakterem; postaci granej w Zjawie przez Toma Hardy’ego zabrakło). Jest też coś niesamowitego w tym mężczyźnie, który okazuje się bardzo podobny do ewangelicznego Łazarza, zwłaszcza gdy podnosi się do życia, a podnosi się i wygrzebuje często, na przykład z ziemi, piachu, liści czy z mułu rzecznego. Bass ma tu w sobie też coś z Hioba, na którego walą się wszystkie możliwe i zupełnie nieprawdopodobne nieszczęścia, i to nie dotyczy tylko pecha w dziczy, ale i dzieciństwa (śmierć matki, ucieczka z sierocińca). To aż nieprawdopodobne, ale jak nas przekonuje historia oryginalnego Glassa, zupełnie możliwe, by jeden człowiek przeżył choćby cześć z tego, co widzimy w kinie.

Uważam także, że wielkie brawa należą się autorom kostiumów do tego filmu. Nie chodzi mi już nawet o malownicze kapotki Indian, śledzących białych na każdym kroku przez wiele miesięcy, ale o bardzo modny look Richarda Harrisa, który występuje w stylizacji i makijażu będących połączeniem drwaloseksualnego hipstera i stylistyki Piratów z Karaibów. Warto też przyjrzeć się bliżej kapitanowi Henry’emu, jakby żywcem wyjętemu z powieści Dickensa. Widać, że kogoś naprawdę poniosła fantazja.

Sądzę, że produkcja z lat 70-tych śmiało może konkurować ze swym nowszym odpowiednikiem, szczególnie, że transportowana tu lądem łódź, nadaje całej historii groteskowości i surrealistycznej głębi.

Autorka prowadzi bloga www.szczere-recenzje.pl


1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek
(3 oceny, średnia: 9,67 na 10)
Loading...