Gliniarz z Beverly Hills (1984)

Pudełko filmu Gliniarz z Beverly HillsStwierdzenie – „The Heat Is On” – na przestrzeni lat stało się popularne nie tylko za sprawą utworu muzycznego Glena Freya. To także myśl przewodnia filmu, a właściwie całej serii skupionej wokół młodego, czarnoskórego policjanta, z kryminalną przeszłością – w tej roli genialny Eddie Murphy.

Eddie Murphy swój debiut zaliczył już w produkcji 48 godzin z 1982 r., gdzie wystąpił obok znanego już aktora – Nick Nolte. Tym razem w filmie, wyreżyserowanym przez Martina Bresta, Murphy wciela się w rolę bystrego gliniarza z owianego złą sławą Detroit, który w poszukiwaniu morderców swojego przyjaciela – z którym niegdyś kradł bryki, udaje się do ekskluzywnego miasta – Beverly Hills.

Komik związany z Saturday Night Live

Gliniarz z Beverly Hills (1984) to komedia kryminalna. Jednakże za sprawą Murphy’ego, przeważa tu jednak humor i dowcip. Aktor zrobił kawał solidnej roboty, szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie kogoś innego, kto byłby w stanie wcielić się w rolę Axela Foleya. Bez wątpienia humor w Beverly Hills Cop nie jest może górnolotny, bo obejmuje powszechnie znane gagi. Tyle tylko, że nawet sceny rodem ze slapstickowej komedii, w wykonaniu Murphy’ego potrafią cieszyć i bawić przez godziny. Ale naprawdę udane sceny humorystyczne, to nie tylko zasługa jednego aktora. W produkcji mamy zestawienie niezwykle barwnych postaci, indywidualnych charakterów. Każda z nich jest inna, ma swoje słabości, które bez mrugnięcia okiem twórcy filmu obnażają przed widzem. Kolejny atut to operowanie kontrastem, właśnie w pierwszej odsłonie szczególnie uwydatnionym. Chociażby samo zestawienie obskurnego i targanego przestępczością Detroit z prawdziwym „azylem” USA – Beverly Hills. Kolejny przykład? Wystarczy porównać metody działania policjantów w obu miastach. Czasami ma się wrażenie, jak gdyby ludzie z odrębnych stanów w USA, mieszkali, wychowywali się i wreszcie pracowali po przeciwnych stronach naszego globu.

Eddie Murphy - Gliniarz z Beverly Hills

Kwintesencja lat 80-tych

Po raz kolejny otrzymaliśmy produkcję, które „sprzedaje”, czy może lepiej „reklamuje” lata 80-te w USA. Mówiłem już o szczególnie widocznym kontraście pomiędzy poszczególnymi stanami USA, a nawet często w ich obrębie. Tymczasem nie wolno zapomnieć, że jest to jeszcze okres świetności na zachodzie. Ekskluzywne rezydencje, ekscentryczni lobbyści i ich zachcianki. Wreszcie temat przewodni – broń, narkotyki, ropa -> nie tylko źródła dochodów, ale i lokalnych wojen gangów. Przemoc i przestępczość zorganizowana, połączona często z bezradnością wymiaru sprawiedliwości. Ale były też dobre aspekty – jak choćby muzyka, moda, architektura.

Gliniarz z Beverly Hills - galeria sztuki

Wyborna ścieżka dźwiękowa

Tak, film jest idealnym przykładem produkcji, do której sukcesu w ogromnym stopniu przyczyniła się świetnie zrealizowana ścieżka dźwiękowa. W tym miejscu należą się ukłony w stronę Harolda Faltermeyera. Niemiecki kompozytor szczególnie zasłynął właśnie z powodu produkcji tematu muzycznego Axel F. Singiel okazał się być debiutem w jego karierze, a po dziś rozbrzmiewa stosunkowo często w stacjach radiowych. Ale i pozostałe utwory, składające się na soundtrack zdają się być doskonałe. W końcu to muzyka lat 80-tych.

Pościg - Gliniarz z Beverly Hills

Ocena: 10/10

 

 


1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek
(Brak ocen)
Loading...