Gotti (1996)

gotti-okladkaKino gangsterskie pociągało mnie od najmłodszych lat. Pamiętam do dziś swój pierwszy seans filmowy. Produkcja, która zapoczątkowała moje zainteresowania nosiła tytuł „Człowiek z blizną” / „Scarface” z 1983 r. Znacznie później do moich rąk trafiły pudełkowe już wersje serii „Ojciec Chrzestny” czy jeszcze inny film, tym razem od Martina Scorsese – „Chłopcy z ferajny” z 1990 r.

Na film Gotti z 1996 r. natrafiłem całkowicie przypadkowo. Oczywiście już wcześniej znałem historię rodziny mafijnej Gambino i samego Johna Gottiego – czołowej postaci tej historii, wokół której ma miejsce splot interesujących wydarzeń, nigdy wcześniej nie zdecydowałem się natomiast na seans. Film trafił w moje ręce podczas przeszukiwania dorobku twórczości grupy Wang Chung – jak się później okazało jeden ze znamienitszych utworów tego zespołu pojawił się właśnie w tym filmie i to w dość interesującej scenie.

Produkcja za której reżyserię odpowiadał Robert Harmon inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami – a dokładniej poruszała schyłek panowania mafijnej rodziny Gambino w Nowym Jorku za czasów jej ostatniego dona – Johna Gottiego – znanego również jako Szykowny Don lub Teflonowy Don.

Gotti kadr z filmuFabuła filmu, będącego produkcją przecież biograficzną, swoją konwencją nie odbiega od typowego filmu gangsterskiego. Johna Gottiego (Armand Assante) poznajemy już jako zaprzysiężonego przez Cosa Nostrę żołnierza rodziny Gambino. Jak każdy członek rodziny mafijnej, Gotti ma również swoją ekipę i teren, na którym realizuje przestępcze działania. Niestety jego siła przebicia w rodzinie mafijnej Gambino – jest początkowo niewielka – John Gotti jest człowiekiem działającym z ramienia Aniello Dellacroce (Anthony Quinn) – wiceszefa rodziny Gambino, będącego niejako w opozycji i cichym konflikcie z Paulem Castellano (Richard C. Sarafian) – również wiceszefa rodziny Gambino, który był jednak blisko spokrewniony z samym Carlo Gambino (Marc Lawrence) – donem klanu, zaś w przyszłości miał zostać jego następcą. Taki stan rzeczy sprawia, że drużyna Johna Gottiego musi zmagać się z brakiem funduszy – nie tylko na swoją działalność przestępczą, ale również na brak środków do życia. Duma i honor Johna Gottiego nie pozwalają mu zdecydować się na dochodowy wówczas handel narkotykami. W pewnym momencie szczęście uśmiecha się do bohatera. Otrzymuje bowiem zlecenie na zabójstwo – Jamesa McBratneya – który nadepnął na odcisk rodzinie Gambino, mordując siostrzeńca jej szefa. Jak się później okaże to „zlecenie” stanie się dla Gottiego przepustką do awansu w przestępczym półświatku.

 

Gotti, Gambino familyPierwsza myśl, która przyszła mi po seansie to niewykorzystany potencjał historii przedstawionej w produkcji. Film w głównej mierze poświęcony jest życiu i działalności Johna Gottiego, niestety pominięto w nim lub nieprawdziwie przedstawiono niektóre, z mojego punktu widzenia bardzo istotne wydarzenia. Sama sylwetka ostatniego dona mafii Gambino została nieprawdziwie ukazana. Należy pamiętać, że przecież za czasów Johna Gottiego rodzina przeżywała prawdziwy kryzys – drastycznie spadała liczba jej członków, FBI inwigilowała najważniejsze persony w rodzinie, co w konsekwencji doprowadziło do jej upadku i przejęcia interesów oraz terytorium, przez konkurencyjną rodzinę Genovese. Do takiego stanu rzeczy przyczynił się właśnie charakter Johna Gottiego. Człowiek ten postanowił ujawnić się światu i społeczeństwu. Pojawiał się na okładkach poczytnych magazynów, m.in. Time. Sam Gotti jawił się jako obrońca lokalnej społeczności, nieustannie twierdził, że działa właśnie w jej imieniu. Niestety były to tylko puste słowa, bowiem tak naprawdę był to człowiek butny i arogancki, jednocześnie kierujący się w życiu tylko własnym interesem. Mimo wszystko trzeba przyznać, że Armand Assante, który wcielił się w rolę Szykownego Dona zagrał świetnie. Podobne zresztą wrażenia odczuwam w stosunku do gry aktorskiej Williama Forsythe (Salvatore Gravano), czy Anthony’ego Quinna. Atutem filmu jest także muzyka. Mark Isham spisał się w tym temacie na medal. Nie sposób zapomnieć o utworach charakteryzujących lata 80-te XX wieku, kiedy to także w przeważającej mierze rozgrywa się akcja filmu. Pojawiają się takie kawałki, jak niezapomniany Dance Hall Days zespołu Wang Chung.

Gotti Armand Assante

 

Pomimo pewnego zmieszania po seansie, film jak najbardziej polecam. Niewątpliwie na plus składa się tutaj klimat Nowego Jorku u schyłku panowania rodziny Gambino, gdzie na każdym rogu czeka niebezpieczeństwo. Naprawdę odpowiednia obsada aktorska, w szczególności wyróżniający się Armand Assante. Do tego świetna muzyka, usłyszeć można bowiem prawdziwe perełki lat 80-tych XX wieku, które trudno jednocześnie wychwycić w popularnych dziś stacjach radiowych. Szkoda jedynie, że historia przedstawiona w filmie, który przecież z założenia miał być biografią Johna Gottiego różni się od wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce. Widać jednak, że twórcy wykorzystali inspirację na swój sposób, do czego mieli przecież pełne prawo.

Ocena: 8/10

Źródła grafiki: Kadry z filmu Gotti (1996). Dystrybucja: HBO

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek
(Brak ocen)
Loading...