Mike Oldfield – Discovery (deluxe edition)

Discovery

Mike Oldfield – czy jest taki fan muzyki, który nie kojarzyłby tego nazwiska? Gitarzysta, klawiszowiec, kompozytor. Rozgłos i nieśmiertelność przyniósł mu utwór „Tubular Bells” z płyty pod tym samym tytułem wydanej w 1972 roku, wykorzystaną przez Williama Friedkina jako temat przewodni horroru „Egzorcysta”. Kolejna lata z życia brytyjskiego artysty to mieszka pop-rockowej przejrzystości z progresywnym stylem, a najdobitniejszym przykładem jest nagrany w 1984 roku album „Discovery”, który na początku tego roku został poddany remasteringowi.

Oldfield wyprodukował całość razem z Simonem Phillipsem, który zagrał także na perkusji. Mike z kolei wziął na siebie całą resztę instrumentarium. Na początek pojawia się pierwszy przebój, czyli średniowieczne w klimacie „To France” z ciepłymi klawiszami w tle oraz gitarowymi popisami Oldfielda. Jednak bez delikatnego i poruszającego głosu Maggie Reilly, nic by się to nie zdało. Pulsujące klawisze pełne niepokoju, wprowadzają nas od razu do mroczniejszego „Broken Arrows”, przerywanego pojedynczymi uderzeniami perkusji oraz organami w tle, a Maggie zastępuje mocniejszy Barry Palmer (oboje będą na przemian śpiewać). W połowie znowu Oldfield brudzi na gitarze, jakby był minstrelem z gitarą elektryczną, by potem pójść w stronę ELO (perkusja a’la Jeff Lynne). Etniczne zabarwienie (nawet jeśli to tylko zasługa syntezatora) dominuje przez całość i narzuca rytm, jednak zdarzają się niespodzianki jak „Tricks of the Light”, gdzie syntezator z gitarą elektryczną idą ręka w rękę (a śpiewają oboje zaproszeni goście), na finał dostając zapętlony głos Reilly.

Jednak Oldfield potrafi pokazać pazur, jak w tytułowym, podniosłym „Discovery”, gdzie Palmer niemal krzyczy, a Mike tnie gitarowe tło z ikrą, by następnie wyciszyć się w „Talk About Your Life”, opartym na ciepłym basie i klawiszach współgrających z głosem pani Reily oraz melodii z „To France” granej na klawiszach z gitarą. Mieszanie nastrojów, tempa, głosów i energii powoduje, że jako całość „Discovery” skupia uwagę do samego końca. Dodatkowo po 12-minutowej miniaturze „The Lake” (te flety z klawiszy i ta rockowa gitara) – na pierwszej z dwóch płyt – bonusy. Pierwszym jest wydłużona wersja „To France”, jednak pozostałe utwory – instrumentalne – nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Mieszający gitarę akustyczną z elektryczną „In the Pool” (wplecione są też dźwięki wody), perkusyjny „Bones” wspierany „szamańskimi” głosami, podniosły „Afghan” oraz instrumentalna wersja „Tricks of the Light” nie są tylko błyskotkami, ale bronią się też jako samodzielny twór.

Druga płyta nazwana została „1984 Suite”, zawiera w formie kompilacji dokonania Oldfielda z tego roku. Nie zabrakło zarówno „To France”, jak i „The Lake”, jednak w troszkę innych wersjach, ale to jeszcze nic. Poruszający i mroczny temat z „Pól śmierci”, ubarwiony fletami „Etude”, wracający do średniowiecznych klimatów „The Royal Mile”, pełen wolniejszego tempa „Zombies (Halloween Special)” z gościnnym udziałem samego Stephena Hawkinga oraz inna wersja tytułowego utworu. Pół godziny, ale zrobione z głową.

Jestem kompletnie porażony tym, jak Oldfield zgrabnie balansował między pop rockiem, a bardziej złożonymi i dłuższymi kompozycjami. Mike pokazuje się zarówno jako gitarowy wirtuoz, ale i pomysłowy kompozytor, a samo brzmienie nie zestarzało się wcale. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z dorobkiem Oldfielda, to powinniście zacząć od tej płyty. Będzie to dla was zaskakujące odkrycie.


1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek
(Brak ocen)
Loading...