Co ludzie powiedzą? (1990-1995)

Prawdę mówiąc bardzo zazdroszczę młodym osobom, które jeszcze nie wiedzą kim jest Hiacynta. Czeka ich kiedyś świetna zabawa podczas oglądania tych wszystkich niesamowitych odcinków Co ludzie powiedzą? (może już niedługo, bo serial ma być wznowiony). Dla mnie i innych trzydziestokilkulatków ta brytyjska produkcja to kolejny dowód na to, że lata 90-te dały światu najlepsze seriale (może i moda czy muzyka były wtedy straszne, ale za to w telewizji się działo). Należy też przyznać, że, poza przyjemnością estetyczną czy ostrzeniem dowcipu widzów, oglądanie poczynań uroczej starszej pani ma też zalety praktyczne. Choć serial nie jest już dawno emitowany, ja nadal mogę komuś opisać inną osobę mówiąc na przykład, że ,,to kobieta w typie Hiacynty Bukiet”, albo że ,,straszny z niego Powolniak”, a mój rozmówca (o ile nie ma piętnastu lat) na pewno będzie wiedział o co chodzi i dokładniejszy opis nie będzie w tym przypadku konieczny.

Na angielskich przedmieściu

Hiacynta i RyszardGłówna bohaterka tego serialu, Hiacynta Bukiet (Patricia Routledge) jest mieszkającą na przedmieściach brytyjską panią domu w dojrzałym wieku. Ma męża, Ryszarda (Clive Swift), który jest skromnym urzędnikiem średniego szczebla, syna-studenta, który pojawia się tylko w rozmowach, a także rodzinę, przysparzającą jej mnóstwa kłopotów. Do tego dochodzą sąsiedzi, Elżbieta (Josephine Tewson) i jej brat Emmet (David Griffin) i mamy zestaw pojawiający się w każdym odcinku. Wszystkie te postaci mają jedną wspólną cechę – panicznie boją się Hiacynty. A co jest w niej takiego strasznego? Oj, bardzo dużo.

Nasza uśmiechnięta pani domu jest przede wszystkim największą snobką na świecie, do tego jest irytująco pretensjonalna, despotyczna i posiada niesamowitą zdolność do wypierania niewygodnych dla siebie faktów. Hiacynta odbiera telefon słowami ,,Rezydencja państwa Bukiet. Przy telefonie pani domu”, ma zastawę wzorowaną na królewskiej, a także wszelkie możliwe sprzęty i atrybuty mogące świadczyć o tym, że jest bogatsza niż jest. Bycie w wyższych sferach, a przynajmniej postrzeganie jej jako arystokratki przez innych, to je życiowy cel i choć nie szczędzi energii by go osiągnąć, jej wysiłki mają z każdym odcinkiem coraz bardziej opłakane skutki.

Tytułowe Co ludzie powiedzą? rządzi wyobraźnią pani Bukiet (broń Boże Żakiet czy Kubeł), która (prawdopodobnie z nudów i próżności) robi wszystko by narzucić innym swoją wolę, czyli sprawić by każdy w jej otoczeniu zachowywał się na odpowiednim poziomie, co sprowadza się dla niej do sztywnych reguł etykiety. Warto dodać, że zasady propagowane przez Hiacyntę, pozory, które stara się tak zawzięcie utrzymać, są obce chyba nawet samej królowej angielskiej, która przy egzaltowanej i despotycznej Hiacyncie może uchodzić za wyluzowaną starszą panią.

Powolniak i spółka

Stokrotka i PowolniakTak jak każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś takiego jak Hiacynta, tak samo chyba wszyscy mamy też gałąź rodziny, której się nieco wstydzimy. Nasza bohaterka ma trzy siostry: Violetkę, Stokrotkę i Różę. Ta pierwsza się nie pojawia, ale z racji tego, że dobrze wyszła za mąż, Hiacynta ciągle chwali się jej bogactwem, sądząc, ze jej samej takie koligacje dodają splendoru. Za to Róża (Mary Miller) i Stokrotka (Judy Cornwell) są aż za bardzo obecne. Obie są dla naszej bohaterki prawdziwym powodem do wstydu i zażenowania. Róża jest rozerotyzowaną flirciarą, która uwodzi żonatych mężczyzn (co odcinek innego), a zmarszczki i siwe włosy nie przeszkadzają jej w noszeniu skandalicznych mini. Spokojna i zrównoważona Stokrota to dobra siostra (panie mieszkają razem), ale nieco niechlujna i biedna. W dodatku ma bardzo charakterystycznego męża, gburowatego piwosza zwanego Powolniakiem (w roli typowego polskiego Janusza Geoffrey Hughes). Za każdym razem gdy Powolniak otwiera buzię by coś powiedzieć, Hiacynta prawie schodzi na zawał. Nie sposób go nie lubić.

Jedyną osobą, która nie wzbudza naszego szczerego śmiechu jest mąż Ryszard. Jemu jesteśmy w stanie współczuć od pierwszej do ostatnie minuty małżeństwa z tą wiecznie trajkoczącą snobką. Patrzymy w te jego smutne oczęta, widzimy jak się zżyma i zapada w sobie, i robi się naprawdę smutno. Paradoksem tego serialu jest to, że (jak wiele osób w prawdziwym życiu) Hiacynta wielką mistrzynią manipulacji, które wszyscy są w stanie przejrzeć, ale nikt (a już na pewno nie biedny Rysiek) nie jest w stanie się im oprzeć. Nieszczęsna rodzina i sąsiedzi dają się wkręcać w jej gierki, co jest źródłem bardzo specyficznego, niepodrabialnego już dziś komizmu.

Nic się nie zestarzał

Pod względem estetycznym ten serial jest bardzo retro. Oglądając go dziś, uśmiechamy się na widok dziwnych sukienek przypominających kolorowe fartuchy, telefonów stacjonarnych czy wystroju wnętrz. Trzeba jednak przyznać, że ma to swój specyficzny klimat, któremu ja nostalgicznie ulegam znów od jakiegoś czasu. Z drugiej jednak strony, tematyka i dialogi nic a nic się nie zestarzały. Niesamowite wymiany zdań Hiacynty z rodziną, sąsiadami, ale też z listonoszem, mleczarzem czy sprzedawcą, bawią do łez, zdumiewając jednocześnie swoją trafnością. Natura ludzka się nie zmienia, a te dwie dekady od emisji ostatniego odcinaka Co ludzie powiedzą? pokazują to bardzo dobitnie. W końcu żyjemy w czasach, w których pozerstwo i pretensjonalność hulają w najlepsze (wystarczy spojrzeć na to jakie domy ludzie teraz budują, jak się ubierają i jakie fotki wrzucają do mediów społecznościowych), a dzisiejsi nowobogaccy niewiele się różnią od gadatliwej Hiacynty z brytyjskich przedmieść. Uważam, że każdy co jakiś czas powinien pooglądać jej popisy, także by pośmiać się z własnych wad i by upewnić się, czy przypadkiem nie zmierza już w tę samą stronę co ta snobka.

Autorka prowadzi bloga www.szczere-recenzje.pl


1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek6 Gwiazdek7 Gwiazdek8 Gwiazdek9 Gwiazdek10 Gwiazdek
(2 oceny, średnia: 10,00 na 10)
Loading...